logo
       
Białe małżeństwo / Tadeusz Różewicz
MIEJSCE:
Teatr Łaźnia Nowa / Mała Sala
CZAS:
15 grudnia 2011 (czwartek) godz. 17.00
Premiera tekstu w 1975 roku zakończyła się skandalem. Dramat Różewicza poruszał problem seksualności i płciowości, który do tej pory był w Polsce tematem tabu. Tak silnym, że nawet kardynał Stefan Wyszyński ostro potępił sztukę z ambony. A co aż tak szokującego zaproponował dramatopisarz? Białe małżeństwo jest pastiszem na salonowe komedie końca XIX wieku oraz całą mentalność mieszczańskiego życia, salonikowej dulszczyzny. W karbach udawanej moralności zamknięte są dwie młode dziewczyny: Bianka i Paulina, stojące na progu dorosłości w obliczu konieczności zawarcie małżeństwa i obudzenia swojej seksualności. Całe okrucieństwo, ale i komizm tekstu Różewicza tkwi jednak w starciu doświadczenia ciała, jego fizjologii i nagości z językowymi konstrukcjami, retorycznymi figurami. Dlatego też kluczową rolę w sztuce odgrywa właśnie niemalże freudowski konflikt ciała i słowa.

I właśnie to staje się punktem wyjścia dla twórców spektaklu. Szczawińska w duecie ze swoją scenografką Izabelą Wądołowską budują na scenie gigantyczny katalog, ścianę wypełnioną szufladami, z których, niczym kliniczne przypadki zaburzeń psychologicznych, wychodzą kolejni bohaterowie dramatu. W dodatku całkowicie bezwolni i groteskowi, jak chociażby młoda para – Bianka i Beniamin, którzy niczym marionetki są wprawiani w ruch przez starsze pokolenie: wyemancypowanej Ciotki, rozerotyzowanych Dziadka i Ojca, potulnej Matki.

I właśnie owa podwójność: tematyka gender wraz poszukiwaniem odmiennego, kobiecego języka, który pozbawiony byłby biologicznych, wulgarnych odniesień oraz historia polskiej kultury, jej mity, ukryte w tekście tropy, aluzje i cytaty z literackiego kanonu, są tym, co najbardziej interesuje reżyserkę spektaklu. Zdecydowała się jednak ona odrzucić dziewiętnastowieczny kostium ciasnego salonu i rozpisała biologiczno-cielesne problemy na głosy postaci, każdej przydając charakterystyczny ruch, określoną choreografię gestów, które uzewnętrzniają popędy. Popędy, które nimi kierują, od których nie potrafią się uwolnić, które coraz ciaśniej zamykają ich w pułapce obyczajności ciała.

 
Fotosy  
Powrót