logo
Relacja ze spotkania z Piotrem Cieplakiem
Pytanie przewodnie środowych Scen Dantejskich w Pawilonie Wyspiańskiego brzmiało: Czy wszystko co stare musi bezpowrotnie umrzeć, aby narodziło się nowe? Odpowiedzi na nie udzielić miał Piotr Cieplak – reżyser spektaklu Król umiera, czyli ceremonie. Prowadzący już na początku rozmowy zapytali gościa o podjętą przez niego próbę zmierzenia się z legendą Teatru Starego i zadumę nad wielkimi aktorami; chcieli także wiedzieć, co skłoniło Cieplaka do zrobienia spektaklu w Krakowie. Cieplak wyznał, iż to on był inicjatorem zrealizowania dramatu Ionesco właśnie w Starym Teatrze, a pomysł w dużej mierze zawdzięcza postaci i legendzie aktorskiej Jerzego Treli. Właśnie tego aktora Cieplak od lat wysoko cenił jako artystę, którego nazwisko kojarzy się ze złotymi latami krakowskiego Teatru Starego i niezapomnianymi spektaklami Swinarskiego. Dla Cieplaka umieranie Króla ma symboliczne znaczenie: dotyczy nie tyle śmierci fizycznej, ile faktu przemijania, odchodzenia od tego, co się znało i kochało. Dużo uwagi reżyser poświęcił Annie Dymnej, Dorocie Segdzie i Annie Polony, które nazwał „trzema królowymi”. Wyjaśniał też znaczenie fragmentów piosenek oraz kostiumów i przedmiotów, wykorzystanych w krakowskim spektaklu. Opowiedział też o osobistym stosunku aktorów do wykorzystanych w spektaklu „strzępów wielkości Starego”. Bardzo ważną częścią rozmowy okazała się dyskusja o sztuce młodych reżyserów, przeciwko której często występuje starsze pokolenie artystów teatru. Cieplak przywołał książkę Piotra Gruszczyńskiego pt. Ojcobójcy czyli młodsi zdolniejsi w teatrze polskim, której m.in. sam był bohaterem. Zaproponowaną przez znanego krytyka teatralnego i dramaturga klasyfikację skomentował poważnie: „Nie jestem, nie chcę być ojcobójcą. Ja raczej zajmuję się szukaniem ojca, a nie jego zabijaniem.” Opowiedział o trudnej próbie pogodzenia tradycji i przyzwyczajeń warszawskiego Teatru Powszechnego z jego nowymi siłami i świeżym spojrzeniem na teatr, co w rezultacie skończyło się awanturą i fiaskiem. W trakcie rozmowy, dla której punktem wyjścia był dramat Ioneski, poruszone zostały trudne tematy śmierci, absurdu egzystencji, odchodzenia wybitnych aktorów… Cieplak podkreślił, iż w próbie nazwania fenomenu śmierci, najbardziej adekwatne jest użycie języka paradoksu, który pozwala na dostrzeżenie piękna świata równolegle z zadumą nad rychłym końcem. Jego wypowiedzi dotyczyły nie tylko emocji, jakie pokazuje się w teatrze, ale i nadziei, jaką teatr może dać każdemu z nas. Reżyser, odpowiadając na pytania Maryli Zielińskiej i Rafała Węgrzyniaka, często wstawał i bezpośrednio zwracał się do uczestników spotkania otwarcie tłumacząc własne poglądy i teatralne wizje. Oficjalne spotkanie przekształciło się dzięki temu w prywatną rozmowę z wybitnym artystą teatralnym.
Powrót
185/215
11 grudnia 2009