logo
Żegnajcie się z… teatrem
Wczoraj po raz ostatni wstąpiliśmy do Piekła. Po raz ostatni zapukaliśmy do Nieba bram. Po raz ostatni odpokutowaliśmy w Czyśćcu. Po raz ostatni byliśmy świadkami Scen Dantejskich. Wszystkie kręgi teatru zostaną przed nami zamknięte na rok.

Podczas ostatnich rozmów przed Łukaszem Maciejewskim spowiadali się ze swoich teatralnych grzechów Krzysztof Garbaczewski, Ola Wasilkowska oraz Marcin Cecko odpowiedzialni za teatralne zamieszanie z Życiem seksualnym dzikich. Natomiast przed Łukaszem Drewniakiem za winy i niewiny żałowali Wiktor Rubin z Jolantą Janiczak, którzy teatralnie wskrzesili Joannę Szaloną; Królową.

Maciejewskiego zainteresowało, jak tworzy się teatr totalny, wielopoziomowy projekt. Pierwszy do odpowiedzi zaproszony został dramaturg Marcin Cecko – W tradycji teatru istnieje coś takiego, jak teatr antropologiczny. My jednak nie chcieliśmy powtarzać tej tradycji. Chcieliśmy się od niej odbić. Bardziej inspirowała nas myśl humanistyczna. Zaczęliśmy całkowicie, absolutnie bez tekstu. Dopiero wszyscy razem coś czytaliśmy i myśleliśmy. Ola Wasilkowska – autorka koncepcji Wyspy dodała: – Dla nas dzikość stała się też poniekąd niesprecyzowaną przyszłością. Dlatego nadrzędny dla nas stał się fenomen dzikości. W jakiś sposób poraziła nas myśl, że nauka pragnie skolonizować przyszłość. Wyspa stała się spekulacją, co w przyszłości może kontrolować ludzi – maszyny, cyborgi, natura? Jej koncepcja wywodzi się natomiast z historycznego case'u nazywanego błędem pomiarowym pomiędzy mapą a terytorium.  Jest wizualizacją tego, jak mapujemy terytorium. Jest uzewnętrznieniem migrującego, fikcyjnego terytorium. U nas w teatrze to są współczesne czary. Za wędrującą Wyspę odpowiada szaman i piętnastu emigrantów z Papui Nowej Gwinei. Trójgłos uzupełnił Krzysztof Garbaczewski. – Inspirujący był już sam tytuł dzieła Malinowskiego. Zmusił nas do poszukiwania koncepcji, jak pokazać: życie, seks i dzikich. W jakimś sensie chcieliśmy te słowa uwypuklić i odzyskać. Przede wszystkim dzikiego, który tak jak Wyspa, migruje, zmienia się. I właśnie dlatego tak trudno uchwycić w sztywne ramy dzikość, która tak naprawdę jest płynnym, amorficznym tworem.

Wiktor Rubin i Jolanta Janiczak musieli przyznać się w jaki sposób Joanna do nich dotarła – dlaczego wyciągnęli akurat tę postać z mroków historii i niepamięci. Zaczęła Jolanta Janiczak: – W postaci Joanny skupia się niezgoda na śmierć, na ostateczne unicestwienie ciała. Czytając jej biografię zaczęło  mnie przerażać, że współcześnie śmierć dzieje się w bardzo sterylnych, higienicznych warunkach. Poza tym ważny był dla mnie kostium historyczny – to zdeterminowanie historyczne, które dodatkowo uwypukla rodzinę. W końcu rodzina królewska jest bardzo nośną metaforą. W historii hiszpańskich Habsburgów szukałam blizn i podstawowego instynktu, który napędza bohaterów. Moją wariację na temat starałam się zderzyć z suchym, wykastrowanym faktem historycznym. Wiktor Rubin spuentował wypowiedź dramatopisarki: – Nie trzeba być przygotowanym historycznie, żeby zrozumieć nasz spektakl, ale nadmiar wiedzy jeszcze nikogo nie zabił. A przynajmniej ja o tym nie słyszałem.

Podczas ostatniej teatralnej wędrówki przez Raj przyglądaliśmy się Białemu małżeństwu w reżyserii Weroniki Szczawińskiej. Na scenie wybudowano gigantyczną kartotekę. Z szuflad i szufladek, niczym zadrukowane fiszki co chwilę wyskakiwali bohaterowie, by w rytmicznej recytacji wyrzucić z siebie swoją absurdalnie-tragiczną wersję opowieści. A sprawa jest prosta. Bianka i Beniamin mają się pobrać. Wydaje się tylko, że nie z własnej woli. Niczym marionetki są wprawiani w ruch przez starsze pokolenie: wyemancypowaną Ciotkę, rozerotyzowanego Dziadka i Ojca, potulną Matkę. Groteskowe postaci wydają się zamknięte w zautomatyzowanej, cielesnej choreografii, która uzewnętrznia popędy. Popędy, które nimi kierują, od których nie potrafią się uwolnić, które coraz ciaśniej zamykają ich w pułapce obyczajności ciała.

Potem po raz ostatni wkroczyliśmy do Piekła, gdzie Krzysztof Garbaczewski rozgościł się ze swoim totalnym projektem teatralnym – Życiem seksualnym dzikich, czyli sceniczną adaptacją prac Bronisława Malinowskiego. W ogromnej pustej przestrzeni Targów Krakowskich wybudowano wyspę. Wyspę przerażającą: żyjącą, oddychającą, cały czas będącą w ruchu. Wyspę, która zawładnęła nie tylko badaczem, nie tylko zamieszkującymi ją dzikimi, ale także publicznością.  Widzowie, jak rozbitkowie, wylądowali w nieokreślonej brudnej przeszłości/przyszłości, gdzie zostali zamknięci razem Obcymi. Choć w pewnym momencie jasnym się stało, że w świecie, gdzie nie dzieje się żadna opowieść, gdzie nie ma żadnej komunikacji, to my jesteśmy tak naprawdę Dzikimi, którzy codziennie konfrontują się z zakłamanym opisem samych siebie.

Liczymy na to, że podczas jubileuszowej – piątej edycji Boskiej Komedii – znowu będziecie z nami. Zaprosicie do teatralnej przygody przyjaciół i znajomych oraz razem z naszymi boskimi przewodnikami wyruszycie w tygodniową podróż pełną niespodzianek.

FOTO
Sceny Dantejskie / spotkanie z Krzysztofem Garbaczewskim, Olą Wasilkowską i Marcinem Cecko / fot. Tomasz Wiech
Sceny Dantejskie / spotkanie z Krzysztofem Garbaczewskim, Olą Wasilkowską i Marcinem Cecko / fot. Tomasz Wiech
Sceny Dantejskie / spotkanie z Krzysztofem Garbaczewskim, Olą Wasilkowską i Marcinem Cecko / fot. Tomasz Wiech
Sceny Dantejskie / spotkanie z Krzysztofem Garbaczewskim, Olą Wasilkowską i Marcinem Cecko / fot. Tomasz Wiech
Sceny Dantejskie / spotkanie z Wiktorem Rubinem i Jolantą Janiczak / fot. Grzegorz Ziemiański, www.fotohuta.pl
Sceny Dantejskie / spotkanie z Wiktorem Rubinem i Jolantą Janiczak / fot. Grzegorz Ziemiański, www.fotohuta.pl
Sceny Dantejskie / spotkanie z Wiktorem Rubinem i Jolantą Janiczak / fot. Grzegorz Ziemiański, www.fotohuta.pl
Białe małżeństwo / fot. Grzegorz Ziemiański, www.fotohuta.pl
Białe małżeństwo / fot. Grzegorz Ziemiański, www.fotohuta.pl
Białe małżeństwo / fot. Grzegorz Ziemiański, www.fotohuta.pl
Białe małżeństwo / fot. Grzegorz Ziemiański, www.fotohuta.pl
Powrót
61/215
16 grudnia 2011