logo
Przewodnik po Edynburgu
W poniedziałek do Krakowa zawitał jeden z najważniejszych festiwali z Edynburga. W Pałacu pod Baranami organizatorzy Edinburgh Festival Fringe udzielali wskazówek i porad jak dostać się do ich programu, czym warto się wyróżnić i jak przetrwać do końca wydarzenia.

Mark Fischer, autor Edinburgh Fringe Survival Guide: czyli droga do sukcesu, wprost mówił o trudnościach i wyzwaniach, czekających na uczestników Festiwalu. Spektakl wystawiany na Fringe'u powinien być dopracowany i perfekcyjnie zorganizowany. Każdy zespół ma maksymalnie dwie godziny na pełne przygotowanie scenografii, prezentację przedstawienia i zwolnienie sceny dla następnych wykonawców. Ograniczenia są konieczne, ponieważ jednego dnia, na tej samej scenie, może odbyć się nawet dwanaście spektakli.

Widzowie mają w czym wybierać, dlatego Fischer podkreślał rolę promocji i PR-u poszczególnych spektakli. Zachęcał, by najpierw przyjechać do Edynburga na festiwal w roli widza, zrozumieć jak działa i jak wygląda to wydarzenie z drugiej strony sceny. Wiele zespołów odwiedza Edynburg jeszcze przed rozpoczęciem festiwalu – także po to, by się reklamować. Zachęcenie widza do udziału w wydarzeniu nie jest łatwe, gdy równolegle ma miejsce olbrzymia ilość działań artystycznych.

Przeszkodą bywa także budżet. Koszt to nie tylko przejazd czy zakwaterowanie, ale też wynajem sali teatralnej, sprzętu oraz wspomnianej promocji. Producent teatralny, współzałożyciel Związku Niezależnych Producentów Edynburskich Teatrów Festiwalowych (Associated Independent Venue Producers) Tomasz Borkowy podkreślał, że festiwal to targi sztuki, na których najważniejszym produktem jest teatr. Ten produkt trzeba umieć pokazać, wypromować i sprzedać. Zdaniem Borkowego, właściwie dobrana reklama i PR są podstawą sukcesu. Nie należy też zapominać o atrakcyjnej formie przekazu i uniwersalności, by spektakl mógł zostać „odczytany” przez osoby z różnych kręgów kulturowych.

Dla promocji decydujące bywają recenzje obecnych na Festiwalu dziennikarzy. Tu głos zabrała Joyce McMillan – uznana dziennikarka kulturalna w Szkocji, pisząca dla The Scotsman. Opinie, które pojawiają się w prasie mają moc, by po brzegi zapełnić sale teatralne. Czasem jednak zdarza się, iż upodobania publiki nie pokrywają się z upodobaniami dziennikarzy. Kiedy w trakcie Festiwalu spektakl nie cieszy się zainteresowaniem – nic nie jest jeszcze stracone. McMillan zwracała uwagę na sytuacje, kiedy potencjalne „klapy” dostawały bardzo dobre recenzje i wracały do kraju w atmosferze sukcesu.

Tomasz Borkowy podkreślał, że nie wszystko, co podoba się polskiej widowni, spodoba się też za granicą. Ryzykiem jest też jechać do Edynburga z teatrem opartym na słowie. Problem jest nie tylko kwestia precyzyjnego tłumaczenia, ale i innej jakości przełożonego tekstu, który wprowadza zmiany w myśleniu o spektaklu.

Na czas sierpniowych targów do miasta zjeżdża ok. 1500 promotorów i producentów z całego świata, którzy szukają ciekawych produkcji, by zaprosić je na swoje festiwale. Rezultatem udziału w Edinburgh Festival Fringe jest zawsze zwiększenie rozpoznawalności na światowej scenie teatralnej. Joyce McMillan podała przykład Pawła Passiniego, który pojawił się w tym roku w Edynburgu. Jej zdaniem wraz z prezentacją na Fringe'u znacznie zwiększyła się rozpoznawalność jego nazwiska i marki.

Warsztaty zakończyła refleksja o autentyczności prezentowanych sztuk. Prelegenci podsumowali spotkanie uwagą, że to, co chcemy zaprezentować w Edynburgu powinno być sztuką, którą sami cenimy, i w którą wierzymy. Sztuczne twory, efekciarskie triki i gra na nazwiska nie zdają tutaj egzaminu. W Edynburgu liczy się najwyższa jakość.

FOTO
Edinburgh Festival Fringe Road Show Kraków / fot. Tomasz Wiech
Edinburgh Festival Fringe Road Show Kraków / fot. Tomasz Wiech
Edinburgh Festival Fringe Road Show Kraków / fot. Tomasz Wiech
Edinburgh Festival Fringe Road Show Kraków / fot. Tomasz Wiech
Powrót
70/215
13 grudnia 2011