logo
Tylko trochę szaleństwa
Rozmowa z Ximeną Vargas, operatorką wideo w spektaklu Święto niewiniątek

Boska Komedia: Rozmawiamy na dzień przed prezentacją spektaklu Święto niewiniątek, w którym odpowiadasz za wideoprojekcje na żywo, stąd nasze pierwsze pytanie, czy byłaś od początku zaangażowana w powstawanie materiału do spektaklu? Czy pojechałaś z ekipą do Guapi i widziałaś całą tę sytuację na żywo?

Ximena Vargas: Święto w Guapi nie jest tak dobrze znane Kolumbijczykom, niewielu z nich wie, co tak naprawdę dzieje się podczas obchodów. Rolf zebrał więc małą ekipę filmową i pojechał tam zrobić dokument. Właściwie nikt przed nim się tego nie podjął.

Boska Komedia: Czyli był pierwszym, który sfilmował całe to wydarzenie?

Ximena Vargas: To bardzo trudne przedsięwzięcie, nawet w czysto ludzkim wymiarze. Trzeba się liczyć z tym, że można zostać zranionym, kiedy mężczyźni przebrani za kobiety wychodzą i okładają batami wszystkich dookoła. Nie możesz po prostu wziąć kamery i filmować czy robić zdjęć bez ryzyka, że i ciebie dopadną. A że samo święto jest niezbyt popularne w Kolumbii, to i niewielu ludzi jest zainteresowanych dokumentowaniem go.

Boska Komedia:
A co możesz nam powiedzieć o reakcjach uczestników święta na obecność ekipy filmowej?

Ximena Vargas:
Kiedy jedziesz w takie miejsce, musisz akceptować zasady, które tam panują. W tym wypadku – jeżeli jesteś w środku obchodów, a nie masz na sobie przebrania czy maski, musisz liczyć się z tym, że zostaniesz zbity. To było bardzo trudne. Część obchodów, podczas której w ruch idą baty, nie trwa długo – ma miejsce o poranku. Ale nie zmienia to faktu, że istnieje ryzyko. Dlatego ja nie pojechałam do Guapi.  

Boska Komedia:
Co więc zobaczymy podczas projekcji? Okrucieństwo, szaleństwo? Czego możemy się spodziewać?

Ximena Vargas: Tylko trochę szaleństwa (śmiech). To, co pokażemy na scenie to częściowo materiał dokumentalny, częściowo sceniczna fikcja. Elementem fikcyjnym jest urodzinowy wyjazd głównej bohaterki, która na miejscu zastaje obchody dziwnego dla niej święta, o którym nie miała pojęcia. Dokument to zebrany przez ekipę materiał z Guapi. Całość ma jednak bardzo oniryczny charakter, jest wieloznaczeniowa. Nie można mówić w tym wypadku o jednej dominującej estetyce. To, co dzieje się między projekcjami a sceną to ciągły dialog, na którym bazuje przedstawienie.

Boska Komedia: A jaki był główny cel zrobienia tej dokumentacji, a następnie spektaklu? Czy pierwotnie mieliście w zamyśle wyprodukowanie spektaklu interwencyjnego, a może chodziło po prostu o pokazanie widzom tego, czego nie mogą oglądać na co dzień, bo jest częścią lokalnej, hermetycznej kultury?

Ximena Vargas: To jeden z naszych sposób na szerzenie pokoju na świecie. Często pracujemy z materiałem wizualnym, kiedy robimy dokumentacje pierwotnie najczęściej chodzi o to, by pojechać gdzieś, sfilmować często trudne w odbiorze wydarzenia, a potem użyć tego, co uda nam się nakręcić, by mówić o pokoju. To, z czym jako dokumentaliści się stykamy, najczęściej nas zadziwia, ale ważne jest, by zbudować swego rodzaju most pomiędzy nami, a daną sytuacją, poznać ludzi, którzy w niej tkwią, doświadczyć tego, co oni. O to też chodziło w przypadku zamkniętej społeczności z Guapi. O to, by ich zrozumieć i, choć to trudne, wczuć się w sytuację izolacji również na płaszczyźnie geograficznej. To biedni ludzie, w większości robotnicy, rybacy, a ich sytuacja jest ekstremalna – z jednej strony partyzanci, z drugiej służby paramilitarne. Oni są w ciągłym stanie zagrożenia przemocą – nie wychodzą poza obszar miasta, które jest chronione. Poza nim zaczyna się inny świat. Dlatego ważne było dla nas, aby tego doświadczyć i zbudować przestrzeń dla rozwijania pokoju. Dodatkową trudność stanowił fakt, że tamtejsza populacja jest czarnoskóra. To była dla nich niecodzienna sytuacja – przyjazd białej ekipy filmowej. Nasza ekipa była pod ciągłą obserwacją, odnoszono się do niej nieufnie. Poza tym jej pobyt nie trwał na tyle długo, by naprawdę przeniknąć tę kulturę.

Boska Komedia: Dziękujemy za rozmowę!


    
Rozmawiały:
Magdalena Gałkowska
Natalia Grubizna
 
Powrót
117/215
7 czerwca 2011