logo
Trzeba się poboksować z tą nazwą
Może wyjdę na zdrajcę, ale uważam, że polski system teatralny jest dość niezdrowo przechylony w naszą, reżyserów, stronę. Dostrzegam rodzaj bezkarności, z jaką wchodzimy do teatrów – mówi Jan Klata, nowy dyrektor Narodowego Starego Teatru w Krakowie, w rozmowie z Tomaszem Cyzem, zamieszczonej w Dwutygodniku.

- Co myślisz o nazwie Narodowy Stary Teatr? – pyta Tomasz Cyz.

- Myślę, że to piękna nazwa, z którą się trzeba poboksować. Jedziemy ostatnio z Sebastianem nocą samochodem z Wrocławia do Krakowa, do niedawna jedyną, a obecnie chyba jedną z dwóch polskich autostrad, wjeżdżamy do Krakowa od wrocławskiej strony i patrzymy: z jednej strony jasno oświetlony Wawel, z drugiej pięknie oświetlona Skałka. Pomyśleliśmy niemal równocześnie: jest z czym powalczyć! Jest się z czym zmierzyć! I w tym sensie Kraków, i Narodowy Stary Teatr, to ogromne wyzwanie. Bo nie chodzi o to, żeby teraz tę Skałkę czy Wawel wysadzić w powietrze, oflagować czy sprywatyzować. Tylko żeby sprawdzić, po co to jest, na ile to jeszcze działa i co można z tym zrobić. Tak samo jest właśnie z legendą Narodowego Starego Teatru – z jednej strony trzeba naprzód z żywymi iść, z drugiej nie można uważać, że przeszłość nie istnieje. To przecież nie jest nowy teatr, tylko stary. Nie można więc robić nowego teatru ze starego, ale można robić w starym teatrze nowe rzeczy – wszystko ze świadomością, gdzie jesteśmy, do czego się odnosimy i co przywołujemy. – wyznaje Jan Klata.

Przeczytaj całą rozmowę z Janem Klatą.


Powrót
34/215
24 lipca 2012