logo
Boska zaostrza apetyt
Tegoroczna Boska Komedią tylko czeka, by na dobre po raz czwarty rozgościć się w Krakowie. Kolejny przedsmak Festiwalu już w najbliższą niedzielę (4 grudnia). Na scenie Teatru Łaźnia Nowa zobaczymy Ibsenowską Norę czyli dom lalki Teatru Oberhausen.

Przygotowana przez Herberta Fritscha inscenizacja była wydarzeniem niemieckiej sceny teatralnej i jako jedno z dziesięciu najlepszych przedstawień sezonu została zaproszona w maju tego roku na berliński festiwal Theatertreffen.

W przytulnym, ale na wskroś mieszczańskim domu Helmerów, trwają gorączkowe bożonarodzeniowe przygotowania. Po salonie krząta się młodziutka, słodko szczebiocząca Nora, która jednocześnie załatwia ostatnie przedświąteczne sprawunki, ubiera choinkę, troszczy się o prezenty dla dzieci, doradza przyjaciółce oraz próbuje zażegnać nadchodzący kryzys. Okazuje się, że sprawujący całkowitą kontrolę nad posłuszną żoną Torwald nie doceniał siły drzemiącej w delikatnej kobiecości swojej żony. Ta, kryjąc się za maską kłamstw, konsekwentnie próbuje zatuszować towarzyski skandal i brutalny szantaż, któremu jest poddawana. Nim jednak nastanie Nowy Rok pozorne szczęście Helmerów runie jak domek z kart, na teatralnej scenie pozostawiając jedynie zgliszcza związku kochających się do tej pory ludzi, które zdają się być najtrafniejszym komentarzem obnażającym hipokryzję dziewiętnastowiecznej instytucji małżeństwa.

Herbert Fritsch realizując Norę nie trzymał się kurczowo tekstu Ibsena, a raczej zaproponował teatralnym widzom mroczną baśń opartą na wątkach skandynawskiego dramaturga. Jaskrawa bożonarodzeniowa dekoracja nie buduje ani nastroju rodzinnej sielanki, ani ciepła domowych świąt. Wydaje się być rodem z horrorów i filmów grozy, co zresztą skutecznie jest uwydatniane przez pojawiające się kolejno na scenie postaci, które raczej zdają się być elementami baśniowego korowodu, niż autonomicznymi jednostkami. Zwłaszcza, że poprzez swoją nienaturalną, groteskową charakteryzację są jakby gigantycznymi lalkami poruszającymi się w rytm muzyki z filmów Hitchcocka, dodatkowo sugerując uważnym widzom obecność niewidzialnego animatora tego mrocznego widowiska. Śledząc głosy niemieckiej krytyki komentującej spektakl Fritscha, raz za razem można napotkać na słowa uznania skierowane pod adresem reżysera, który nie boi się mocnych rozwiązań, często  balansujących na granicy teatru fizycznego, posługującego się przemocą, także seksualną,. Z drugiej strony odważnie sięga także po bardzo kiczowate obrazy, odwołujące się do dwudziestowiecznej popkultury. Nie ucieka jednak od tematu roli kobiet i mężczyzn w społeczeństwie, a właściwie obecności w nim męskiego i żeńskiego ciała, jednoznacznie utożsamianego z płcią, co zdaje się być dla Fritscha wiodące w tekście Ibsena. Zwłaszcza, że reżyser zdaje się także komentować fakt, iż nie tylko mężczyźni używają swojej nadrzędnej, silniejszej płci, by panować nad bezbronnymi kobietami, ale w świecie Helmerów to Nora okazuje się być dominującą, gdyż robiącą z własnego ciała użytek. Tym samym świetnie wpisuje się w estetykę horroru napędzającego zarówno materialne, jak i erotyczne żądze, podskórnie drzemiące w tej porządnej mieszczańskiej rodzinie.

Jedyne czego należy być pewnym to tego, że zaproszone na Boską Komedię przedstawienie z Oberhausen otworzy przed widzami nowe kręgi teatru: mroczne i wodzące na pokuszenie jak Piekło, sugerujące refleksję i tęsknotę za szczęściem jak Czyściec oraz wyrafinowane i słodkie jak Raj. Bo właśnie do tego powinien służyć dobry, a właściwie to najlepszy teatr.

Nora czyli dom lalki, reż. Norbert Ftitsch, 4 grudnia (niedziela), Teatr Łaźnia Nowa, godz. 19
Powrót
92/215
28 listopada 2011